Wileńszczyzna w II Rzeczypospolitej

Kończąc spacer po międzywojennym Wilnie warto zadziwić się nad niezwykłą magią tego miasta, niegdyś jednej ze stolic Rzeczpospolitej, w dwudziestoleciu niewielkiego w końcu, niemal prowincjonalnego miasta, które stało się jednym z centrów kulturalnych i naukowych państwa. To tutaj, na starych uliczkach, przemierzanych przez Polaków, Litwinów, Rusinów, Żydów, Tatarów, Karaimów, Rosjan zachował się najdłużej duch dawnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów - wspólnego domu wielu ludów, języków, kultur i wyznań, państwa na którego terytorium Zachód spotkał się ze Wschodem, tworząc nową jakość, niespotykaną nigdzie indziej, na obszarach pomiędzy Atlantykiem a Uralem. Polityczny byt, który Polacy, Litwini i Rusini potrafili wówczas stworzyć w Europie Środkowej, wyprzedzał w pewnych rozwiązaniach politycznych Europę o setki lat. Wolność wyznania, demokracja szlachecka, niezawisłe sądy, osobista nietykalność, oczywiste dla naszych przodków, odkrywane były na nowo w XIX, a nawet XX wieku. Tego wszystkiego symbolem było Wilno w międzywojennym dwudziestoleciu.